\
 

Smerfy

Autor: Kinomanka Data: 27 maja 2017 Kategoria: kino |

SmerfyChyba każdy ma w pamięci z dzieciństwa jakąś bajkę, która utkwiła mu w pamięci bardziej niż inne. Ja tak właśnie mam ze smerfami – jako mała dziewczynka byłam nazywana przez mojego tatę – Smerfetką. Jakoś tak mi został sentyment do tej bajki – że jak tylko pojawiła się w kinie premiera – to pierwsza miałam bilety. Poszłyśmy na tą bajkę razem z moją przyjaciółką z dzieciństwa, więc nawet klimat towarzystwa został zachowany:)

A jak wrażenia? No cóż – dla mnie bomba. Więcej Smerfetek to więcej dobra;) Piękny morał, fantastyczna fabuła – tylko wydaje mi się, że dzieci mogą nie zrozumieć wszystkiego. Jest tam taki moment – kiedy jednoznacznie Smerfetka umiera i potem ożywa – dzięki przyjaźni wszystkich Smerfów. A w życiu tak nie jest i od razu przychodzi mi na myśl utrata kogoś bliskiego przez dziecko – które po takiej bajce będzie pamiętać, że wystarczy miłość – żeby „wskrzesić” kogoś, kto umarł… a to już jest trochę słabe, jak człowiek pomyśli o dziecku, które straci rodzica….

Ehhh – może i się czepiam, ale takie miałam odczucia w kontekście dzieci:-)

 

Komentowanie wyłączone.

Copyright © 2017 Lubię kino!